0 ilość wyświetleń: 1385 wróć do listy

Zobacz również

Hybrydowy domownik na medal

Odkurzacz ze świecącą szczotką, dwoma...

Thomas DryBox Amfibia – nowość w domu

Każdy nowy sprzęt w domu to oczywiście...

2015-11-09
artykuł-Powódź w łazience

Powódź w łazience

Myślę, że każdy rodzic, który ma przynajmniej dwójkę dzieci w wieku przedszkolnym, doskonale rozumie, jakim błogosławieństwem jest wydarcie kilku minut, kiedy nie trzeba zajmować się potomstwem. Różne chwyty są dozwolone, jeśli na szali położymy chwilę oddechu i możliwość zajęcia się czymkolwiek innym, niż obsługiwanie dzieci, rozwiązywanie konfliktów między nimi, czy odpowiadanie na niezliczoną ilość pytań w stylu: „Po co kotu wąsy?”, lub „Dlaczego ziewam po przebudzeniu?”…

Po ciężkim dniu pracy, ciężkim powrocie z przedszkola, ciężkiej kolacji i po kilku wymagających interwencjach, nadchodzi czas kąpieli. Tak, tak! Dzieci bardzo ładnie w tej wannie szczebiotały – wyjątkowo nie chlapiąc sobie nawzajem do oczu i nie kłócąc się o kubki czy inne akcesoria. A ja mogłam oddać się małym przyjemnościom, ładując baterie przed wieczornymi rytuałami.

Trwało to jakiś czas. Wreszcie z oporem pomyślałam, że nadeszła pora wyłowienia dzieci z wanny. Niemal w tym samym momencie usłyszałam ukochane wrzaśnięcie: „MAAAMOOOOO DAJ MI KUUUUBEEEK!!!!” Ruszyłam w stronę łazienki, gdy wtem, w przedpokoju weszłam w… kałużę. To, co zobaczyłam, zmroziło mnie na kilka sekund. Łazienka zamieniła się w basen. Jak się okazało – dość nieszczelny, skoro woda znalazła ujście w korytarzu.

Pierwsza myśl: miska, ręczniki, dużo ręczników, szybko, szybko….

A po chwili: ZARAZ! Mam Thomasa! A on wciąga!!! 

W amoku rzuciłam się do pudła z odkurzaczem, wyciągnęłam z niego instrukcję, sprawdziłam, jak zamontować urządzenie do zadań specjalnych i już po chwili zbierałam wodę z podłogi w łazience i w przedpokoju. W końcu odkurzacz wodny, czyż nie?
Nie spociłam się. Nie byłam czerwona na twarzy z wysiłku. Zamoczyłam tylko jedną stopę – tę, która nieświadomie jako pierwsza wylądowała w kałuży. Garderoba i ręczniki pozostały suche. Wciągnęłam dwa pojemniki wody, a cała operacja zajęła dosłownie kilka minut.

A kiedy wyłączyłam  odkurzacz, moje kochane cudeńko, które uratowało mnie przed kłopotami, usłyszałam, jak po schodach wchodzi na nasze piętro sąsiadka mieszkająca pod nami.
I do dziś wdzięczna jestem Opatrzności, że moje dzieci nie wpadły na pomysł przerobienia łazienki w basen kilka tygodni wcześniej, kiedy jeszcze nie było THOMASA pod naszym dachem.

 

Komentarze (0)

Napisz komentarz