1 ilość wyświetleń: 788 wróć do listy

POLECANE PRODUKTY:

Zobacz również

2018-02-26

Dwójka ludzi, kudłata trójka i odkurzacz ;)

 

Lubicie chodzić boso po domu? Ja uwielbiam, może zabrzmi to, co najmniej dziwnie, ale lubię mieć bezpośredni i niezmącony niczym kontakt z podłożem. Piasek, życiowe okruszki, nie są mile widziane, to najgorsze co może być. Przechadzka po ciemku po domu i nagle coś zimnego i mokrego przykleja się do gołej stopy. :) 

Zapalasz światło, a to tylko malusieńki kawałeczek marchewki, którą wieczorem schrupała Leeloo. Innym razem koło łazienki przechodzę przez strefę kociego żwirku, pomimo sprzątnięcia go 5 minut wcześniej. Przecież kotki w swoich malusieńkich łapkach są w stanie wynieść tonę żwirku i to nie pod samą kuwetę, a najchętniej parę metrów dalej. Ok, kochamy te stwory. Nasze ukochane włochate i wszędobylskie futrzaki. W szczególności psy składają się z sierści i tego, co przyniosą w niej z dworu do domku. Niech was nie zmylą te słodkie oczęta i ta milutka w dotyku sierść. Ona potrafi być wszędzie, ba jest wszędzie, to nie złudzenie.

Mieszkając ze zwierzętami, nie da się uniknąć problemu sierści, piasku... jest to nierealne.

Jedynym sposobem, który ułatwi nam sprawę, jest regularne ogarnianie domu. Podłogi, dywanów, przestrzeni pod komodami, kanap, posłań… Można to robić non stop i nie jesteśmy w stanie wszystkiego uprzątnąć. Tak to jest, zwierzę w domu oznacza sierść…

U nas w domu jest zwyczaj mycia łap suni po każdym spacerze, nie ma nie chce mi się… ona sama wchodząc do domu, zajmuje stanowisko i czeka, aż łapki będą czyste. W dni, kiedy z dworu wraca mokra, oczywiście dochodzi wycieranie całej suni. Łapki łapkami, ale w porze deszczowej uda i całe podbrzusze jest świetnym nośnikiem złego błota. ;)

Ktoś ze znajomych kiedyś powiedział: Mając psa mieszkasz w budzie… I coś w tym jest, ale czy nie da się nad tym zapanować? Oczywiście, że się da. Jak to wygląda u nas w domu? Przede wszystkim regularnie ogarniamy sytuację, tak jak pisałam już wcześniej. Wszystko zaczyna się od wejścia do domu i umycia łapek, zawsze gdzieś w pobliżu jest szczotka, płaski mop, odkurzacz.

Wymieniłam szczotkę jako nasz podręczny niezbędnik do podłóg. Muszę przyznać, że ostatnio odkryłam coś o tysiąc razy lepszego, a mianowicie

THOMAS QUICKSTICK TEMPO, czyli ręczny odkurzacz…

Nie wiem, jak radziłam sobie wcześniej bez niego. Nie ma co ukrywać, jednymi z najważniejszych dla mnie przedmiotów są te, które w łatwy sposób się obsługuje, nie mają tysiąca niejasnych części, oraz łatwo je utrzymać w czystości. Odkurzacz THOMAS QUICKSTICK TEMPO, który poddawałam testom to bezprzewodowy, lekki i prosty w obsłudze odkurzacz, którego czas działania to 18 minut, a ładowania 3 godziny. Z początku 18 minut uznałam, za bardzo krótki i niewystarczający czas, myliłam się. Czas ten pozwala na odkurzenie dużej części mieszkania.

To, co jest ważne, odkurzacz ręczny nie służył do podstawowego sprzątania, a jedynie był używany w razie potrzeby. Brak kabla, lekkość i turboszczotka dała nam poczucie łatwego i szybkiego uprzątnięcia czegoś, co w danej sytuacji wymagało odkurzenia. Bezprzewodowość i zwrotna turboszczotka zdały egzamin. Muszę przyznać, że podczas trzytygodniowego testowania, dywan w salonie był bardzo często pozbawiany zwierzęcych kłaczków. Wąska końcówka instalowana bezpośrednio na odkurzaczu świetnie radziła sobie w przestrzeniach pomiędzy meblowych oraz pomiędzy poduszkami kanapy. Końcówką ze szczotką odkurzałam abażury lamp czy też tak zwane bibeloty, książki, ramy obrazów również zostały oczyszczone za pomocą tego odkurzacza.

Zdarzyło się, że któregoś dnia podczas sprzątania odkurzacz przestał działać. Nie powiem, troszkę się przestraszyłam, że coś uszkodziłam. Wiedziałam o niedawnym ładowaniu sprzętu, przecież sama widziałam, jak lampka świeciła się na niebiesko, znaczy to, że odkurzacz naładowany. Na spokojnie wszystko przejrzałam, każdy element… ufff wyjaśniło się, dłuższa sierść wkręciła się w rolkę w turboszczotce i nie mogłam kontynuować sprzątania. Łatwe wysunięcie szczotkowej rolki z turboszczotki i oczyszczenie jej rozwiązało problem.

Jedyna rzecz, która przeszkadzała mi w tym poręcznym i bezprzewodowym odkurzaczu to brak samoistnego stania. W zestawie wprawdzie jest dodany uchwyt do odkurzacza, ale trzeba go do czegoś przykręcić. Wychodzi na to, że jeżeli taki odkurzacz zainstalowany jest np. w pokoju, a chcę go użyć w kuchni, to po skończonej pracy muszę odnieść go na miejsce lub położyć na ziemi… Nie może w pozycji stojącej poczekać na dalszą pracę, a szkoda. Tak więc posiadając w domu takie cudo, należy dobrze się zastanowić, gdzie będzie jego miejsce.
Bardzo przyjemnie jest mieć takiego pomocnika. :)

Komentarze (1)

Natalia, 2018-03-02 17:15:13

fajna u Pani ta gromadka zwierząt :)


Napisz komentarz