0 ilość wyświetleń: 5816 wróć do listy
2015-11-02

Na sucho czy na mokro ?

Skoro już w moim domu pojawił się odkurzacz piorący, pewnego dnia zawzięłam się i zaatakowałam meble tapicerowane. Na pierwszy ogień poszły materace. My mamy jakiś antyalergiczny, a dzieci kokosowo-gryczane. Nawet zdarzyło mi się kiedyś ze dwa razy uprać pokrowce z dziecięcych materacy, ale – na zdrowy rozum – jak mogą kurzyć się powierzchnie, które zawsze są czymś przykryte?


Okazuje się, że mogą. I to jeszcze jak!


Odkurzacz wodny THOMAS ma specjalną końcówkę do materacy. Założyłam ją więc na rurę, wcisnęłam największą moc ssania i dokładnie odkurzyłam pierwszy materac. Najpierw z jednej, potem z drugiej strony. A potem z ciekawości zajrzałam do pojemnika na wodę i aż mnie wbiło w ziemię….. Czysta woda zamieniła się w mętny szary płyn. Aż mi się wierzyć nie chce, że tyle kurzu było w jednym niedużym materacu! Nie wiem, kiedy i jak on tam wszedł, ale cieszę się, że moje dzieci już nie muszą spać w siedlisku roztoczy!


Po rozprawieniu się z materacami, zaatakowałam nasz komplet wypoczynkowy. Te meble pokryte są jakąś specjalną tkaniną, której nazwy nie pamiętam. Jej wyjątkowość polega na tym, że łatwo schodzą z niej wszelkie plamy. Wystarczy przetrzeć ją szmatką na mokro i sprawa załatwiona. Skoro jednak w materacach było tyle kurzu, to jak musi wyglądać nasza kanapa – siłą rzeczy znacznie bardziej wyeksploatowana, niż łóżka? I tu postanowiłam zrobić dwa w jednym: odkurzyć i wyprać tapicerkę. 
Zmontowałam odkurzacz zgodnie z instrukcją – w funkcji prania używa się innych końcówek. Sama czynność jest prosta: odsuwając końcówkę od siebie zwilżamy praną powierzchnię, a ciągnąc ją w przeciwnym kierunku, zbieramy wodę. Jeśli mam być szczera – a mam być – tu po raz pierwszy obyło się bez zachwytów z mojej strony. Działać – działa. Ale znacznie większą wartość widzę w mocy odsysania wody z mebli. A ta moc naprawdę jest imponująca! Samo „mycie” znacznie łatwiejsze jest dla mnie przy wykorzystaniu szmatki czy szczotki, którą czyszczę powierzchnię. I taki duet w moim przypadku się sprawdza: najpierw myję szczotką na mokro, a potem odsysam wodę odkurzaczem.

Mycie podłogi też nie rzuciło mnie na kolana. Owszem – umyta. Ścierki z mikrofibry, przypinane do szczotki myjącej, dają radę i dobrze spełniają swoją funkcję. I na pewno dużą zaletą odkurzacza piorącego jest po prostu łączenie zadań: zamiast najpierw odkurzyć, a potem umyć mopem, robisz to za jednym zamachem. Mniej rzeczy w domu, mniej sprzątania po sprzątaniu, itd. Jednak mi jakoś łatwiej jest umyć podłogę mopem, niż odkurzaczem. Może to kwestia przyzwyczajenia…?
I choć faktycznie nie pokochałam mycia i prania przy pomocy THOMASA, to nadal nie zamieniłabym tego odkurzacza na żaden inny!

 

Komentarze (0)

Napisz komentarz