1 ilość wyświetleń: 1216 wróć do listy

POLECANE PRODUKTY:

Zobacz również

2016-07-31

Pierwsze chwile z Thomas Perfect Air Allergy Pure

Przyznaję, iż propozycję wzięcia udziału w testach odkurzacza marki Thomas w pierwszej chwili bardzo mnie zaskoczyła. Wypada powiedzieć, iż zagadnienie sprzątania i utrzymywania porządku nie zaprząta zbyt często mojej głowy, a już na pewno nie wzbudza entuzjazmu. Jasnym jest zatem, iż kupując odkurzacze, do tej pory w swoim życiu kierowałem się dwiema przesłankami – ceną i wielkością. O tym, jak może sprawdzać się w swoim głównym zadaniu – odkurzaniu – raczej nie myślałem. Inaczej – nigdy nie pomyślałem, iż odkurzanie - odkurzaniu nierówne. O tym właśnie jak pod wpływem odkurzacza Thomas miało się moje podejście zmienić pozwolę sobie opowiedzieć.

Pierwsze wrażenia po tym jak przyniosłem odkurzacz Thomas Perfect Air Allergy Pure do domu – urządzenie jest dość spore (w każdym razie większe od tego jakiego na co dzień używamy w domu). W połączeniu z bogactwem wyposażenia powoduje to, iż rzeczywiście trzeba wygospodarować dlań trochę miejsca.

Drugie wrażenie to jakość – naprawdę jakość użytych materiałów zasługuje na dumny napis „Made in Germany”, co samo w sobie w dzisiejszych czasach jest rzadkością.

Po trzecie – po raz pierwszy przed użyciem odkurzacza musiałem przeczytać instrukcję obsługi. Naprawdę, nie jest to oczywiście jakiś szczególnie długi dokument, ale po prostu trzeba. Samo to już pokazuje, iż ten odkurzacz rożni się sporo od tego co nazywamy potocznie jako „odkurzacz”.

Zanim opiszę pierwszy test, muszę jeszcze dodać, iż całkiem niedawno pojawiła się w naszym życiu Kotka. Oczywiście jest ulubieńcem i pieszczochem całej rodziny, ale niestety – nawet ja zacząłem zauważać iż nasze mieszkanie szybciej traci swój odzyskiwany weekendami blask. Co tu dużo mówić – sierść Buni jest wszędzie… Zresztą nie tylko sierść – jakieś ziarenka piasku, trochę ziemi z tarasu i inne wspaniale łączące się z dywanem drobiazgi.

Polem pierwszego testu miał być dywan w salonie. Korzystając z faktu, iż przez ponad tydzień kotka była sama w domu, ja odwiedzałem dom wieczorami po pracy, a reszta rodziny odpoczywała na wakacjach, postanowiłem przygotować „tor testu” – po prostu przez ponad tydzień nie odkurzałem.

Zatem gdy nadszedł ten dzień, gołym okiem widać już było, iż należy posprzątać… Wyjąłem zatem odkurzacz, postępując zgodnie z instrukcją, odmierzyłem właściwą ilość wody do filtra, wybrałem odpowiednią szczotkę i zacząłem sprzątać. Od razu odczułem że jest inaczej niż zwykle – długi uchwyt sprawiał, iż nie musiałem się schylać. Odkurzacz pracował znacznie ciszej niż mój obecny, a szczotka wspaniale nadawała się do omijania toru kolejki zbudowanej przez syna.

Po piętnastu minutach zakończyłem test. Wyraźnie widać było różnicę – poza tym, że było czysto, co mam nadzieję widać na zdjęciu, dywan odzyskał fakturę – a nie wspomniałem, iż jest to dywan z długim, kilku centymetrowym, gęstym włosem, którego czyszczenie do tej pory było wyzwaniem.

Czyszczenie urządzenia po wykonanej pracy jest bardzo proste. Wystarczy wyjąć filtr, otworzyć i wypłukać – wszystko czytelnie opowiedziane w instrukcji. Warto jednak, przynajmniej za pierwszym razem, przygotować się na spore zdziwienie. Powód? To co znalazło się w wodzie po posprzątaniu dywanu o wymiarach 3 na 4 metry – doprawdy, może szokować. Oczywiście na co dzień nie oglądamy zawartości worków w klasycznych odkurzaczach. Ale ten widok sprzątniętego brudu nadaje innego znaczenia pojęciu „odkurzanie”. Zacząłem rozumieć, dlaczego kilkanaście lat temu szef firmy, w której pracowałem, przynosił do biura raz w tygodniu, zakupiony ówcześnie za bajońska sumę, odkurzacz wodny.

Przy okazji – efekt którego zupełnie się nie spodziewałem. Otóż posiadając dzieci nieodmiennie słyszymy „tato zginął mi taki klocek, wiesz, te maleńkie światełka”. Kiedy ja byłem dzieckiem, ratunkiem było rozpruwanie worka gdzieś w okolicach śmietnika i mozolne przeszukiwanie zawartości … Podczas testu uratowałem natomiast kilka skarbów mojego syna dawno uznanych za zaginione – po prostu ciężkie elementy opadają na dół zbiornika. Warto zatem zwracać uwagę na to,  że dużo więcej rzeczy jest „do uratowania przypadkiem”, podczas wylewania wody z filtra i czyszczenia. To taka korzyść z tej technologii odkurzania o jakiej nigdy bym nie pomyślał.

Warto dodać, iż po odkurzaniu w mieszkaniu nie unosił się charakterystyczny dla klasycznych odkurzaczy, zapach (?) suchego powietrza.

Zatem, pierwszy test wypadł rewelacyjnie. Poza tym, iż urządzenie w pełni się sprawdziło, zmianie uległo moje nastawienie do sprzątania. Chyba wiem nawet, kto będzie z tego najbardziej zadowolony…

W kolejnym teście zamierzam zająć się następnymi funkcjami urządzenia – odkurzaniem na mokro oraz możliwością wyprania materaca łóżka. Po tym co zobaczyłem, nie mogę już spać spokojnie…

Komentarze (1)

look-a, 2016-10-31 19:41:35

z tym, że można wyłowić coś, a nie grzebać w worku z kurzem do czasem może być bardzo przydatne.


Napisz komentarz